BLOG

Podtopienia i powodzie w makroregionie Sudeckim – użycie nowoczesnych technologii i modeli

[Stan na godz. 23 piątek 13.09]

W związku z sytuacją w moim regionie staram się obserwować  co się dzieje w mediach społecznościowych i mediach lokalnych.  Teraz idealnie można z poziomu nadzoru mediów społecznościowych śledzić sytuację na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie oraz gdzie indziej real-time.

Dziękuję wrocławskiej firmie Brand24 za darmowe udostępnienie narzędzia do celów naukowych.

Makroskopowo porównawczo PL, Austria/Szwajcaria, Czechy

Dyskusja w mediach polskojęzycznych jest najintensywniejsza w całym regionie. W mediach niemiecko-języcznych (głównie Austria i Szwajcaria) temat nie budzi emocji, w przeciwieństwie do Polski i Czech.

Mezoskopowo Polska:  jest bardzo wyraźny wrocławski motyw (silna tematyczna grupa) najwięcej tam wspomnień z dzieciństwa Wrocławian:)

W temacie powodzie/podtopienia do piątku 13.09 dominowały wspomnienia historyczne i prognozy pogody/ostrzeżenia. Brak jeszcze dyskusji o sytuacji bieżącej, bo jeszcze się nie zaczęła powódź. Jest atmosfera wyczekiwania.

W związku z tym, że dzięki konsorcjom hydrotechnicznym metropolie Wrocław i Opole nie są za bardzo zagrożone zalaniem (jedynie podtopieniem) to i tak wokół nich kręci się cała narracja i dyskurs. Prowincja jest zupełnie niezauważalna w dyskursie.

I mikroskopowo – moja rzeka: Mam 200m do Bystrzycy

Specjalnie jeszcze nie ma dużej dyskusji w temacie Bystrzycy. Należy zaznaczyć, że poziom wody do piątku wieczór był w większości punktów pomiarowych na poziomie niskim.

ludzie dyskutują np., czy zapora w zagórzu śląskim wytrzyma

Nysa (tu bez rozróżnienia czy Łużycka czy Kłodzka) jeszcze nie jest specjalnie dyskutowana.

Nysa – jako również ta rzeka która miała sprawić problemy najszybciej

Pięknie widać reakcję ludzi na zagrożenie – i to w czasie rzeczywistym!

Na podstawie przedstawionej dyskusji można wyciągnąć kilka ważnych wniosków dotyczących świadomości sytuacyjnej uzyskiwanej dzięki nadzorowi internetowemu:

  1. Szybkość informacji: Media społecznościowe i komunikacja internetowa pozwalają na błyskawiczne rozprzestrzenianie się informacji o sytuacji kryzysowej ludzie pokazując na mediach społecznościowych gdzie są problemy, mogą być szybsi niż służby – np. Streamują z wielu miejsc na raz (np. Dużo wideorelacji z Ślęży, Baryczy czy Białej).
  2. Różnorodność źródeł: Nadzór internetowy umożliwia zbieranie danych z wielu źródeł jednocześnie – od oficjalnych komunikatów po relacje naocznych świadków. To pozwala na stworzenie pełniejszego obrazu sytuacji. Często ludzie pokazują też gdzie jest spokój. Nadzór internetowy pozwala na szybkie porównanie informacji krążących w sieci z oficjalnymi komunikatami i modelami, co może pomóc w weryfikacji danych.
  3. Identyfikacja problemów lokalnych: Społeczności lokalne często jako pierwsze zgłaszają konkretne problemy w swoim otoczeniu, co może pomóc w ukierunkowaniu działań służb. Np. druhowie ZHP/ZHR szybko reagują dzięki profilom na facebooku.
  4. Wyzwania komunikacyjne: Niestety mrzonki, że kiedyś powstanie „zespół szybkiej komunikacji”, który mógłby na bieżąco informować o zagrożeniach i ryzyku (oraz jego niepewności), są cały czas aktualne, bo nie ma takiego!
  5. Dezinformacja i panika: Jednocześnie zwrócono uwagę na ryzyko bezsensownej paniki i potrzebę przekazywania informacji, nie na zasadzie sensacji, tylko informacji rzetelnej na chwilę obecną (w związku z niepewnościami pogodowymi i innymi czynnikami jak zmiana pracy zapór sytuacja jest bardzo dynamiczna). Dez/mis-informacja czyli bolączka pandemii czy powodzi 1997, niestety jest z nami. Należy pamiętać, że jesteśmy w konflikcie hybrydowym z Rosją, która może próbować podgrzewać atmosferę, np. celem wywołania paniki we Wrocławiu – ważnym ośrodku logistycznym wojsk NATO.
  6. Międzynarodowy przepływ informacji: Dyskusja pokazuje, jak informacje z jednego kraju (np. modele czeskie) mogą być szybko dostępne i analizowane w innym kraju. Komunikacja z Czechami jest teraz wyborna/výborna !
  7. Wsparcie dla decyzji: Świadomość sytuacyjna uzyskana z nadzoru internetowego może wspierać podejmowanie decyzji, takich jak ewakuacja Głuchołaz.
  8. Edukacja społeczeństwa: Nadzór internetowy może pomóc w identyfikacji obszarów, gdzie potrzebna jest dodatkowa edukacja lub informacja dla społeczeństwa. Niestety to zostało totalnie zawalone na prowincji. Cały świat nie kończy się we Wrocławiu – taka rada dla ludzi ze sztabu kryzysowego w DUW. Należy wezwać lekarzy weterynarii i inspektorów weterynaryjnych w regionie, żeby nagłaśniali aby opiekunowie nie pozwalali zwierzętom towarzyszącym pić wody powodziowej ani się w niej kąpać (widać masę zdjęć ludzi co z psami sobie chodzą nad rzeki).

A teraz o modelowaniu hydrologicznym kilka słów. Zgodnie z przewidywaniami pierwsza poszła Biała.

Biała po stronie czeskiej i polskiej (Głuchołazy)

Warto zwrócić uwagę na duże różnice między modelami w stosunku do rzeki Białej. Modele hydrologiczne, choć niezwykle użyteczne, są obarczone pewnym stopniem niepewności. Oto kilka kluczowych aspektów tej niepewności:

  1. Zmienność danych wejściowych: Modele opierają się na danych dotyczących opadów, topografii, przepływów w rzekach itp. Każdy z tych elementów może się zmieniać w czasie rzeczywistym, co wpływa na dokładność prognoz. Bardzo trudno modeluje się zagadnienie optymalizacyjne jakim jest synchronizacja pracy zbiorników retencyjnych.
  2. Różnice w podejściach modelowania: Jak wspomniano, różne kraje i instytucje mogą stosować odmienne modele. Polski model z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu oparty na równaniach różniczkowych czy model ICM/IMGW oparty na quasi ARIMA z kowariatami opad-odpływ może dawać inne wyniki niż modele używane przez Czechów czy Niemców, które mogą wykorzystywać metody oparte na sztucznej inteligencji (ze znacznie większą ilością danych wykorzystywanych do modelowania).
  3. Ograniczenia czasowe i przestrzenne: Modele mogą być mniej dokładne w przewidywaniu zdarzeń krótkoterminowych lub na małych obszarach. Stąd raczej nie patrzymy w modelu typu ARIMA/ i inne AI na dłużej niż 30h i a na kilka dni raczej polegamy na modelu opartym o równania różniczkowe/modele stochastyczne.
  4. Czynnik ludzki: Interpretacja wyników modeli i podejmowanie decyzji na ich podstawie (np. o ewakuacji) zależy od doświadczenia i oceny ekspertów. Opieranie się na modelu ICM/IMGW przez ludność powodować będzie duże zakłamania.
  5. Zmienność warunków lokalnych: Specyfika terenu, stan infrastruktury przeciwpowodziowej czy nawet działania ludzi mogą wpływać na rzeczywisty przebieg powodzi. Np. obiekty hydrotechniczny w Raciborzu może diametralnie obniżyć falę powodziową na Odrze idącą z czeskiej Ostrawy.

Mimo tych niepewności, modele hydrologiczne są niezwykle cenne w zarządzaniu kryzysowym. Przypadek Głuchołaz pokazuje, że lepiej jest działać proaktywnie na podstawie modeli, niż czekać na rozwój sytuacji. Współpraca międzynarodowa i wymiana danych (jak w przypadku Czech) może znacząco poprawić jakość prognoz i decyzji.

Jak to jest z modelami, się aktualizują z godziny na godzinę. Np. kumulacja fali na Odrze we Wrocławiu jeszcze w czwartek była przewidywana na niedzielę/poniedziałek (16/17.09), a w związku z tym że opady były bardziej intensywne we wschodniej części regionu, więc i woda Odrą i Nysą musi płynąć dłużej niż Bystrzycą/Bobrem, to i pik prognozowany jest później wtorek-czwartek (18-20.09). To spowodować może też wywłaszczenie fali i ochronić Wrocław przed największym zagrożeniem przelania się nad wałami (jedynym realnym zagrożeniem dal miasta są podtopienia, wyłączenie oczyszczalni ścieków i infrastruktury kanalizacyjnej czy przesiąkania wałów). Oczywiście sytuacja może się jeszcze wiele razy zmienić.

Mapka sytuacyjna aktualnych wydarzeń

Biorąc pod uwagę przewidywane zagrożenie powodziowe w regionie oraz wymiar epidemiologiczny w obszarze jednostek Jednego Zdrowia, zaleca się:

  1. Przygotowanie służb ratowniczych, szczególnie na Opolszczyźnie, Dolnym Śląsku i części Śląska, na możliwość intensywnych działań w nadchodzący weekend oraz na początku przyszłego tygodnia.
  2. Mobilizację kadry lekarskiej, pielęgniarskiej oraz pracowników sanepidu od początku przyszłego tygodnia do zwalczania potencjalnych skutków powodzi i podtopień (kwestie uzdatnianie/dostarczanie  wody pitnej i szczepień).
  3. Przygotowanie działań ewakuacyjnych zwierząt hodowlanych i towarzyszących (włączenie Inspekcji Weterynaryjnej, NGOsów i różnorakich państwowych jednostek ochrony przyrody).
  4. Nie zapominajmy o mieszkańcach prowincji! We Wrocławiu i Opolu mieszka 25% regionu a praktycznie całe energia komunikacyjna jest skierowana do mieszańców metropolii. Już w piątek rano docierały do nas spostrzeżenia mieszkańców powiatu prudnickiego (najbardziej dotkniętego w pierwszej fazie powodzi), że nic nie wiedzą i nie są informowani o ryzykach,
  5. Rozważenie udostępnienia produkcyjnych (a nie jedynie „zabawek” ICM/IMGiW) publicznie modeli hydrologicznych, wzorem Czech i Niemiec, co mogłoby poprawić świadomość i przygotowanie społeczeństwa.
  6. Monitorowanie reakcji ludności na zagrożenie w czasie rzeczywistym, co może pomóc w lepszym zarządzaniu kryzysowym poza metropoliami.
  7. Zwrócenie uwagi na podobieństwa między krzywymi modeli hydrologicznych a epidemiologicznych, co może być pomocne w prognozowaniu i planowaniu działań. Zwłaszcza w górach przyrost wody może miech charakter wykładniczy, gdy osiągnięty jest próg wsiąkalności ziemi.

AI w zdrowiu zwierząt

http://interdisciplinary-research.eu/wp-content/uploads/2024/09/vestvet_jarynowskiAW.pdf

Nowe perspektywy dla AI w hodowli zwierząt w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowym Kaukazie

Opracowywany preprint autorstwa dr. Andrzeja Jarynowskiego z zuca światło na potencjał i wyzwania związane z wdrażaniem sztucznej inteligencji (AI) w hodowli zwierząt gospodarskich w krajach Europy Środkowo-Wschodniej (CEE) i Południowego Kaukazu (SC).

Kluczowe punkty:

  1. Demokratyzacja AI: Tanie urządzenia jak kamery CCTV i smartfony otwierają nowe możliwości dla efektywnego zarządzania hodowlą.
  2. Skupienie na mleczarstwie, drobiu i trzodzie chlewnej: Te sektory mają największy potencjał wzrostu w regionie.
  3. Wyzwania: Autor omawia kwestie etyczne, prawne i komunikacyjne związane z wdrażaniem AI w hodowli.
  4. Studia przypadków: Przedstawiono kilka udanych wdrożeń AI w regionie, m.in. w zarządzaniu transportem mleka i klasyfikacji nasienia.
  5. Edukacja: Podkreślono potrzebę włączenia tematyki AI do programów nauczania weterynarii.

Artykuł zwraca uwagę na szansę, jaką AI stwarza dla krajów CEE/SC w zmniejszeniu dystansu technologicznego do Europy Zachodniej w sektorze rolniczym, jednocześnie podkreślając konieczność odpowiedzialnego i etycznego wdrażania tych technologii.

Co sądzicie o potencjale AI w rolnictwie naszego regionu? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Zmiany klimatu oraz migracja zwierząt towarzyszących wywołana wojną- choroby zakaźne

Dirofilarioza wywoływana przez Dirofilaria (częściej repens, rzadziej immitis) jest poważną wektorową (przenoszoną przez komary występujące w Polsce) chorobą psów, kotów. Pasożyt ten zasiedla serce i płuca, powodując uszkodzenia narządów, niewydolność krążeniowo-oddechową, a w skrajnych przypadkach śmierć.

Choć Dirofilaria rzadko zaraża ludzi, to jednak przypadki dirofilariozy u ludzi są coraz częściej odnotowywane (kilka rocznie w Polsce).

W 2022 przez Polskę przeszła wielomilionowa rzesza uchodźców wojennych i na ten czas zniesione zostały ograniczenia epizootyczne dotyczące zwierząt towarzyszących (zapadalność na Dirofilariozę na Ukrainie jest wyraźniej wyższa niż w Polsce, więc prewalencja pasożyta u zwierząt towarzyszących uchodźców prawdopodobnie była wyższa niż rodzimej populacji). Nicienie dirofilaria, choć występowały przed wybuchem wojny na Ukrainie w Polsce, to jednak było to ograniczone do Polski wschodniej mniej więcej do Warszawy.    

W związku z tym, że nie mamy żadnych rzetelnych danych w praktyk weterynaryjnych (jedynie wiemy z ustnych donosić, że lekarzom weterynarii wydaje się, iż mają tych przypadków więcej tam gdzie już była, a kliniki północnej i zachodniej Polski odnotowano pierwsze przypadki w swojej praktyce), warto szukać danych alternatywnych. Patrząc na przebieg zainteresowania problemem w zapytaniach Googla widzimy znaczący wzrost od wybuchu wojny.

Widzimy, że średnie zainteresowanie (około 2 letnie okno czasowe), choć różni się liczbowo wyraźnie:

średnia przed7,6
średnia po24

To ta różnica jest na granicy istotności statystycznej p-value: 0,071

Mimo, iż zagrożenie zdrowia publicznego ludzi nie jest poważne z tego powodu, to jednak warto używać repelentów i chronić się przed ukąszeniami komarów. Co wraz z sezonem wakacyjnym stanie się nieuniknione.

Prof. Pilaka

Działania prof. dr hab. Konrada Szaciłowskiego, które niedawno ujrzały światło dzienne i wywołały szeroką debatę na temat etyki w nauce. W związku z ujawnioną mistyfikacją, polegającą na opublikowaniu fikcyjnych artykułów naukowych przy współpracy z nieistniejącym naukowcem z Turkmenistanu, “prof. Kapelą Abdulayevem Pilaką”, warto zadać sobie kilka pytań dotyczących etyki i etosu naukowca.

  1. Decyzja Komisji Etycznej: Czy Komisja ds. Etyki Badań Naukowych z Udziałem Człowieka Akademii Górniczo-Hutniczej lub jakakolwiek inna wydała zgodę na działania prof. Szaciłowskiego?
  2. Etyczność Działań: Czy działania prof. Szaciłowskiego, polegające na celowym wprowadzeniu w błąd redakcji naukowych oraz tworzeniu fikcyjnego współautora, są zgodne z zasadami etyki badawczej przyjętymi przez uczelnię, w której odbywałem praktyki dydaktyczne i w której prowadziłam badanie w ramach projektu KNOW? Czy takie działania, które mogą być postrzegane jako manipulacja systemem publikacyjnym, nie podważają zaufania do rzetelności naukowej najlepszej uczelni technicznej w regionie?
  3. Ghost Author z Turkmenistanu: Jakie jest stanowisko uczelni w sprawie wprowadzenia fikcyjnego autora z Turkmenistanu? Czy takie działania nie naruszają zasad etyki publikacyjnej, w tym zasady autentyczności autorstwa oraz rzetelności naukowej? Czy działanie prof. Szaciłowskiego nie mają znamion przestępstwa poświadczenia nieprawdy (art. 271 KK) np. w umowach wydawniczych czy przekazaniu własności intelektualnej? Mimo faktu, iż publikacje nie zostały zgłoszone do biblioteki uczelni w celu oceny ministerialnej, to zostały one ujęte przez automatyczne systemy klasyfikacji AGH.
  4. Wpływ na Reputację Uczelni za Granicą: Jakie działania zamierza podjąć uczelnia, aby naprawić ewentualne szkody w reputacji, jakie mogły wyniknąć z tej sytuacji? Czy członkowie komisji otrzymali już informacje od pracowników i absolwentów AGH (i innych Polakó) prowadzących badania np. w obszarze wydobywczym w Azji Środkowej w związku z echem afery? W sobotę 25.05 pojawiła się już w mediach turkmeńskojęzycznych geolokowanych w Turcji dyskusja na ten temat. Czy stereotypowe przedstawienie wizualne uczonego z Turkmenistanu nie wpłynie negatywnie na postrzeganie uczelni? Czy przewidywane są działania mające na celu ochronę wizerunku Polaków w mediach krajów Azji Środkowej?
Użycie słowa Pilka w tematycznym polu związanym z zagranicznymi wzmiankami o mistyfikacji z Polski
  1. Wpływ na Reputację Uczelni w Polsce: Tego typu mistyfikacje mogą podważyć zaufanie do nauki i autorytetów moralnych i naukowych. Nasz były rektor Śp. prof. Mirosław Handke propagował wiedzę o JP2, pisał laudacje na jego temat ucząc nas odpowiedzialności społecznej, a nie tylko kompetencji inżynierskich. Znamiennym jest fakt, iż w ocenie edytorów jednego z czasopism, wskazano na autorytet AGH i na tej podstawie dano wiarę w pokrętne tłumaczenie kim jest ten dodatkowy autor. Ten kapitał społeczny budowany latami, może ulec zatraceniu. Działania prof. Szaciłowskiego niwelują szereg lat starań, aby absolwent AGH nie tylko był wyposażony w wiedzę fachową, ale rozumiał otaczającą go rzeczywistość społeczną. Brak stanowczej reakcji Komisji Dyscyplinarnej i władz uczelni na łamanie zasad etycznych przez prof. Szaciłowskiego naraża pracowników, studentów i absolwentów na łatkę “AGcHamów”.

Zrozumiałym jest, że intencją prof. Szaciłowskiego mogło być zwrócenie uwagi na problemy systemu publikacyjnego czy projekcji autorytetu AGH. Niemniej jednak, sposób, w jaki zostało to przeprowadzone, świadczą o braku wyobraźni społecznej. Chociaż skutki działania prof. Szaciłowskiego mogły być dobre dla uwidocznienia dziur w systemie, jego metody budzą poważne wątpliwości etyczne. Akceptacja takich działań budzi w etos naukowca.

Wsparcie międzynarodowe po pożarze #Marywilska


W niedzielny pożar z 12 maja, który strawił największe centrum handlowe w Warszawie, tysiące osób zostało pozbawionych pracy i majątku. Pomimo że strażacy dotarli na miejsce zaledwie 11 minut po zgłoszeniu, ogień zdążył już zniszczyć około dwie trzecie olbrzymiej hali. Skutkiem tej tragedii, kupcy z Marywilskiej 44 zmierzają teraz z ogromnymi stratami i zastanawiają się nad swoją przyszłością. Galeria znajdowała się w centrum warszawskiej dzielnicy Białołęka, na północno-wschodniej części miasta. Składała się z centrum handlowego o powierzchni użytkowej 62,1 tys. m² oraz parku handlowego o powierzchni użytkowej 12,1 tys. m²; łącznie 80 tys. m² powierzchni całkowitej. W galerii działało 1400 podmiotów, takich jak sklepy czy punkty usługowe. Centrum handlowe uległo niemal całkowitemu zniszczeniu. Przyczyny pożaru pozostają nieznane. Raz w życiu autor miał okazję tam robić zakupy (żywność wietnamska).

Dyskurs jest tematycznie zróżnicowany (w tym teorie spiskowe – na dzień dzisiejszy -przyczyń pożaru).

Analiza tematyczna (za Brand24)

Interesujący jest wątek samopomocy wietnamskiej.

Geolokalizacja wzmianek (za Brankd24)

Najwięcej wzmianek po Polsce (gdzie również miejsca mniejszość sobie pomaga), pochodzi właśnie z Wietnamu.

Składowe tematu wietnamskiego w dyskursie (za Brand24)

Interesujące są wątki pozytywne – przejmowania pracowników przez innych wietnamskich przedsiębiorców, bądź pomoc konsularna.

Monitoring zlewiska Odry pod kątem złotych alg

Tak jak mogliśmy się tego spodziewać, złote algi zagościły na dobre na geograficznym Śląsku.

Na początku maja 2024 zakwitły w Kanale Gliwickim. Czy będą sprzyjające warunki do zakwitu na Odrze w wakacje, to się przekonamy. Również dowiemy się czy służby będą działać odpowiednio…

Mniej więcej wiadomo co trzeba zrobić, czy tylko tak się stanie? Zobaczymy

https://forumdialog.eu/2024/05/02/die-tragoedie-des-allgemeinguts-an-der-oder-wie-polen-und-deutsche-aneinander-vorbeireden/

Zarzuty o trolling w sprawie CPK

Zadziwiające jest, iż ważni politycy w Polsce wskazują na mapki geolokalizacji tweetów z hashtagiem #CPK lub #TakCPK.

Zasięgi (za Brand24)

Analizując zasięgi wzmianek z różnych mediów (nie tylko X) można zauważyć że zasięgi około 100 milionów są generowane w Polsce. Kolejne kraje takie jak USA, UK, wytwarzają zasięgi liczone jedynie w sektach tysięcy. Rosja i Białoruś to tylko tylko dziesiątki. 

Nawet jakby trolle i boty z farm w Petersburgu czy Mińsku chciały infekować polską infosferę, to nie robiłyby tego z własnych adresów IP i nie byłoby tego widać.

Interakcje (za Brand24)

Na mapie interakcji (czyli komentarze, polubienia reposty, cytowania) widzimy głównie główne kierunki emigracyjne USA, UK, Norwegia, Europa Zachodnia.

Wzmianki z Azji płn-wsch. i Rumunii  nie są w zdecydowanej większości związane z Centralnym Portem  Komunikacyjnym i po prostu ten sam hasztag jest używany w innym celu (zabawki lub zanęta).

Sentyment (za Brand24)

Ciekawy jest też przebieg nacechowania emocjonalnego. Wyciek informacji i zaniechaniu budowy CPK w najbliższych latach wywołał falę negatywnych emocji 29/30.04.

Bionegacjonizm specjalistów

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=996283061854758&set=a.836544264495306&type=3&ref=embed_post


Özdemir chwali się na swoich profilach społecznościowych, że dzięki jego ogrodniczym staraniom „balkon staje się bufetem dla pszczół i innych pożytecznych owadów”. Jednakże, minister rolnictwa RFN zasadził na swoim balkonie bambusy, które nie produkują pyłków ani nektaru, ba nawet są toksyczne na europejskich zapylaczy!.

Główny ekspert medialny od skrajów rolniczych Z-ca dyrektora Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa PAN w wywiadzie dla telewizji rolniczej nie zna różnicy między nawozami i ś.o.r.

Czy naprawę musimy żyć w czasach w którym przyszłością rolnictwa w UE zajmują się ludzie bez podstawowej wiedzy biologicznej?

Życzenia Wielkanocne

Rozrywkowo przedstawiam życzenia (w obrębie biologicznie istotnych kwestii) w związku z protestami rolniczymi :

1) 100% Embarga unijnego na żywność i produkty weterynaryjne/ś.o.r. z/do Rosji i realne sankcje na firmy które, będą próbowały je obchodzić (jak np. Bayer) co przekieruje zboże z Ukrainy do Holandii czy Hiszpanii i jednocześnie obniży produktywność rosyjskiego sektora rolniczego krótko-czasowo (w przypadku braku nawozów mineralnym w UE wymianę barterowa fosfor/azotany za leki można wprowadzić);

2) Renegocjacja Zielonego Ładu na poziomie UE. Odstąpienie od biologicznie nieuzasadnionych elementów. Ale KE zamiast realizować dalsze ograniczenia w użyciu pestycydów (zwłaszcza tych wpływających na zapylacze – my przechodzimy w Polsce przez problemy które były w Europie Zachodniej ok 5-10 lat temu) to tam gdzie restrykcje mają sens, to tam ustępuje…

3) Edukacja biologiczna w Polsce. Żadnych niebiologicznych ograniczeń w hodowli zwierząt, objęcie myśliwych uczestniczących w odstrzale sanitarnym ochroną urzędnika publicznego;

4) Powołanie ogólnopolskiego centrum analiz zagrożeń związanych np. ze zmianami klimatu, niestabilnością polityczną i wojną; wzmocnienie kompetencji inspekcji jednego zdrowia (jak np. w Niemczech, gdzie system nadzoru żywności/paszy z Ukrainy był wprowadzony zaraz po tym jak wojna się zaczęła, bo ktoś przewidział, że mogą nastąpić potoki…);

5) Rozbudowa na bazie WOMPów kilku regionalnych centrów koordynacji bezpieczeństwa biologicznego (w tym żywności) regionu (Inspekcje Jednego Zdrowia);

6) Stworzenia Programu skupu państwowego na potrzeby zapewnienie bezpieczeństwa żywnościowego (trochę na wzór Szwajcarii).

A jak będzie? Przede wszystkim rząd warszawski przeczeka do pełnoskalowych prac polowych drobnymi ustępstwami i dzieląc protestujących. Później będzie susza hydrologiczna latem na Dolnym Śląsku, ziemi Łódzkiej i Wielkopolsce i na Lubelszczyźnie i zostanie wprowadzona narracja to wyjaśniająca (wstrzymana z przyczyn politycznych) wskazująca rolnikom nowego wroga. A jak powinno być to pobawić się mogę dalej.  Propozycje współpracy poziomej i pionowej (np. konsolidacja spółdzielcza) oraz dialog oczywiście też są ważne.

Ziarno niezgody…tylko, że porażone

Raport Ziarno niezgody: analiza protestów rolniczych, przygotowany przez Instytut Finansów Publicznych, stanowi (prawie) kompleksową analizę problematyki protestów rolniczych w Polsce, koncentrując się na ich przyczynach, skutkach, a także możliwych rozwiązaniach. Kluczową kwestią, na które zwraca słusznie uwagę raport, jest kwestia cen produktów roślinnych. Analiza wykazuje, że ceny produktów rolnych w Polsce są bardziej zależne od sytuacji na rynkach światowych niż od importu z Ukrainy. Nadprodukcja zbóż w Polsce i na świecie obniża ceny, co ma zasadniczy wpływ na sytuację producentów roślinnych w całej UE.

Wizja AI problemów rolniczych

Nie sposób się nie zgodzić z koniecznością rozwiązania zidentyfikowanych problemów polskiego rolnictwa, takich jak rozdrobnienie agrarne i produkcyjne, przez integrację pionową i poziomą, modernizację i inwestycje w nowoczesne technologie.

Raport przedstawia rekomendacje skierowane do decydentów politycznych i rolników, w tym m.in. analizę skutków potencjalnego embarga, wsparcie w poszukiwaniu nowych rynków zbytu, promowanie integracji w rolnictwie oraz inwestycje w infrastrukturę transportową i logistyczną.

Zespół pod przewodnictwem IFP (w tym w zespole jest pracownik IRWiR prof. Kalinowski) zupełnie pominął w swoim raporcie kwestie związane z ograniczeniem w produkcji zwierzęcej, dobrostanem zwierząt, bioasekuracją, wpływu pestycydów na zapylacze czy zdrowie konsumentów, wpływu renaturalizacji i  ugorowania na bioróżnorodność, czy marżowości pośredników i odbiorców żywności,  mimo iż również te tematy rolnicy poruszają w swoim dyskursie. Tak samo pominięto rolę handlu z Rosją oraz wpływu obcych wywiadów na polaryzację wieś-wieś i wieś-miasto.

Autorzy piszą: “Puzzli składających się na sytuację ekonomiczną rolników jest znacznie więcej niż, wskazano w opracowaniu, jednak te, które przedstawiliśmy, można uznać za kluczowe.” Postaram się wyjaśnić, czemu wybór tematów w analizowanym opracowaniu nie odpowiada logice protestów, a jedynie wizji jak tworzona jest agenda setting problemu od strony makroekonomicznej.  

Empiryczna analiza materiału z mediów tradycyjnych w języku polskim, flamandzkim i niemieckim z 2024 wskazuje na słabszą reprezentację tematów poważnych jak kwestia dobrostanu zwierząt, czy zagrożeń związanych z bezpieczeństwem żywnościowym oraz żywności a głównie skupianie się na kwestiach ekonomicznych (czyli np. dopłatach i subsydia) i logistyce (m.in. informacje o problemach z transportem z powodu blokad dróg np. pseudoafera z zablokowaną karetką wielomilionowe generującą zasięgi). Przykładowo w niemieckich mediach tradycyjnych o profilu nierolniczym, mniej niż 5% tekstów zawiera jakiekolwiek frazy związane produkcją zwierzęcą, gdy w dyskursie profesjonalnym na mediach społecznościowych jest to powyżej 20%. 

W związku z tym żaden z głównych istotnych osi protestów nie został zaadresowany:

  • protesty 2024 są inne niż poprzednie gdyż społeczeństwa je popierają w związku z odczuwalnymi z kosztami ekotransformacji
  • zastosowano cancel culture w mediach wysoko-zasięgowych wobec protestów i poszczególnych tematów
  • konflikt między różnymi grupami interesu może być rozgrywany i podgrzewany przez obce wywiady i na pożytek polityki wewnętrznej
  • ograniczenia w krajowej produkcji zwierzęcej to dużo większy problem niż obecny import ukraińskich produktów roślinnych.

Warto podkreślić, fakt iż raport jest przygotowany rzetelnie oraz poprawnie merytorycznie i od strony formalnie jedynie można się przyczepić do braku krytyki jakości i selektywności źródeł danych.

Autorzy zaznaczyli “Nieprawdziwe jest także przekonanie, że część zboża importowana jest z Ukrainy poprzez inne kraje, takie jak Litwa.”

Należy zaznaczyć, że skala zjawiska jest nieistotna dla sytuacji krajowej podaży, ale jednak zdanie jest logicznie fałszywe. Minister Kołodziejczak potwierdził (22.02.2024), iż w wyniku kontroli są potwierdzone przypadki reeksportu w których ten sam TIR ze zbożem “ukraińskim” wracał ze zbożem już “litewskim” (CMRy Polska-Litwa/Litwa-Polska na tych samych kontrahentów). W przypadku gdy zboże zostało przeładowane i wymieszane np. również z rosyjskim importowanym z portów bałtyckich, trudniej jest ustalić skalę zjawiska, gdyż jest to nielegalne. Mówimy o kraju, w którym wymyślono tzw. oscylatory import/eksport i budowano fortuny na znacznie prostszych mechanizmach arbitrażu, a WPR wytworzyła klasę spekulantów dobrze operujących w szarej strefie optymalizujących rentę polityczną.

Z prostej analizy zliczenia wagonów (dzienna liczba transportów przemnożona przez typowy tonaż) ze zbożem i roślinami oleistymi przez polsko-ukraińską granicę przed i po wprowadzenia embarga (250*100+265*100)*65 wynika, do Polski trafiło między 3 a 4 mln ton w roku 2024.

Autorzy zaliczyli tylko legalnie zaimportowane złoże (do Polski) i sformułowali tezę: “Warto zauważyć, że w 2023 r. do Polski importowano 1 mln ton zbóż z Ukrainy, co przy krajowej produkcji na poziomie 35,2 mln ton nie może być czynnikiem znacząco wpływającym na spadek cen.”

Czy znając skalę zjawiska “gubienia się zboża” w Polsce można stwierdzić z czystym sumieniem, że to tylko 1 mln?

Zwłaszcza, że w drugiej połowie 2022 oficjalnie celem tranzytu przez Polskę przejechało ponad 4 mln ton z czego…legalnie zostało (choć w dużej mierze nielegalnie pod kątem ostatecznego przeznaczenia) w Polsce prawie 3,5 mln ton. W 2023 takie oczywiste “chamskie” spekulacje nie były już możliwe, ale znając pomysłowość polskich przedsiębiorców uważam, że ufność w dane rejestrowane i używanie ich do argumentacji z pominięciem niepewności pomiarowej jest nienaukowa.

W określeniu sytuacji ogólnoeuropejskiej w tabeli 1. autorzy nie przeprowadzili własnej kwerendy, a jedynie skorzystali z notatek prasowych i w związku z tym spłaszczyli tematykę protestów do tego jak kreują ją dziennikarze/władze a nie dlaczego protestują rolnicy. Na podstawie metody naukowej (monitoring mediów tradycyjnych i mediów społecznościowych) trochę inaczej to się prasuje: Grecja, Hiszpania – problemy z wznowieniem produkcji po klęskach klimatycznych, Kraje bałtyckie – import z Rosji (tak, dla tych co nie wiedzą m.in. produkty spożywcze, czy nawozy są wyłączone z unijnych sankcji), Beneluks – ograniczenia hodowli, Francja – zakaz stosowania pestycydów (co ważne jest to jedyny kraj, w którym rolnicy jawnie występują przeciw innym rolnikom z UE oraz protesty są nadwyraz brutalne), Niemcy – ogólny spadek dochodowości wielu branż, Kraje Europy środkowo-wschodniej – import z Ukrainy. 

Raport pomija kwestie jak profilaktykę i metafilaktykę z wykorzystaniem środków przeciwdrobonoustrojowych w hodowli i uprawie. Np. przedłużenie tzw. karencji ilościowej (zobowiązania na redukcję całkowitej ilości środków ochrony roślin) czy szczegółowej (odebrani zezwoleń na konkretne pestycydy) może być też w interesie lobbystów (koncernów je produkujących lub sprzedających licencje) z Niemiec (3 największych producentów pestycydów na świecie pochodzi z obszarów niemieckojęzycznych a największym światowym producentem leków weterynaryjnych są Niemcy), Hiszpanii i Francji. Autorzy nie podjęli wątku występowania w prawie 1/3 próbek zboża z Ukrainy chloropiryfosu (zakazanego w UE). 

Najcenniejsze w Polsce ze względu na eksport (liczone w pozycji Polski na arenie międzynarodowej a nie obrotem) są 1) branże drobiarska (jesteśmy towarowo zdecydowanym liderem w Europie), 2) przetwórstwo rybne (szerzej akwakultura) oraz 3) branża futrzarsko-skórzana czy 4) produkcja karm mięsnych oraz 5) mleczarstwo (jedyny wymiar wymieniony w raporcie), 6) owoce twarde (jedyny nie zwierzęcy tzw. “Hit eksportowy”). Autorzy nie podjęli wątku oszukiwania polskich producentów roślinnych przez (pseudo)-ekspertów jesienią 2022, że mimo zażegnania kryzysu głodowego, należy zboże przetrzymywać, generując ogromne problemy polskich hodowców nie mających czym skarmiać swoje zwierzęta.

Jedyny szerzej pojęty temat zwierzęcy w raporcie dotyczy trzody chlewnej. Niestety w wyniku endemii ASF na terenach tradycyjnie związanych z produkcją wieprzowiny, nie są możliwe  duże wzrosty w tym zakresie (mimo iż słusznie zauważono potrzebę dążenia do samowystarczalności).

Wizja AI protestów rolniczych

Podsumowując, raport Ziarno niezgody oferuje dogłębną analizę wyzwań, przed którymi stoi polskie rolnictwo, ale nie ukazuje złożoności problematyki protestów rolniczych. Mimo wszystko jest to jedno z niewielu opracowań merytorycznych, przynajmniej w jednym wymiarze (ekonomicznym) dobrze opisującym problem.  

Mam poczucie, że obszar protestów jest dosyć słabo zbadany w Polsce (w sensie jest dużo badań pokrewnych, ale rzadko na samych protestach się skupiających), bo rolnictwo wypadło z orbity zainteresowań młodych naukowców, a państwo raczej nie wspiera badań z wykorzystaniem nowoczesnych technik (jak analiza dyskursu internetowego z wykorzystaniem technik sztucznej inteligencji) jak to ma miejsce i innych bardziej popularnych obszarach socjologii (np. ruchy prawicowe czy aborcja), czy biologii (np. ochrona przyrody). Autorzy proponują racjonalne i przemyślane podejścia modernizację sektora rolnego oraz adaptację do zmieniających się warunków rynkowych i ekologicznych, jednak nie mają żadnych realnych propozycji nakierowanych na rozwiązanie konfliktów, gdyż wychodzą z założenia, iż głównym triggerem protestów są czynniki o podłożu ekonomicznym (bo tak było do tej pory za socjologami wsi Gorlachem i Forysiem), ale ten protest jest inny.

analiza tematyczna dyskursu protestów rolniczych 15-29.03.2024 w języku polskim