RSV

Na podstawie aktualnej projekcji modelu RSV widać wyraźnie, że za około 3–4 tygodnie, czyli trzeci–czwarty tydzień marca. W części regionów maksimum przypadnie wcześniej  np. w  opolskim, oraz może przesunąć się jeszcze na przełom marca i początku kwietnia np. w zachodniopomorskim. 

RSV : Zgodność modelu flitowanego Czarne punkty to rejestrowana zapadalność, a linia przerywana to projekcja. Czerwonym zaznaczałem okres świąteczno-noworoczny, a zielonym – ferie zimowe

Najwyższe prognozowane piki obserwujemy w województwach:

  • Pomorskim – bardzo wysoka dynamika wzrostu, ale w ostatnim tygodni korekta,
  • Podlaskim i Świętokrzyskim – wyraźne, strome narastanie krzywej.
  • Mazowieckim – wyraźny stały trend wznoszący od ferii.

W tych województwach obciążenie oddziałów pediatrycznych będzie w szczycie pod koniec marca mniej więcej 2-3 razy wyższe niż w lutym 2026.

Województwa z umiarkowanie wysokim, ale istotnym obciążeniem to:

  • Małopolskie, Kujawsko-Pomorskie, Śląskie, Warmińsko-Mazurskie, Zachodniopomorskie.
  • Podkarpackie – spodziewany szczyt będzie pomniejszony o efekt ferii

W tych województwach obciążenie oddziałów pediatrycznych będzie w szczycie pod koniec marca mniej więcej 1,5-2 razy wyższe niż w lutym 2026.

Relatywnie łagodniejszy przebieg prognozowany jest w:

  • Dolnośląskim, Lubelskim, Lubuskim, Łódzkim, Wielkopolskim
  • Zachodniopomorskim – gdzie co prawda model przewiduje odbicie krzywej, ale raczej będą do powolne wzrosty przez długi okres stąd prawdopodobnie szczyt będzie tam na samym końcu.

W tych województwach obciążenie oddziałów pediatrycznych będzie bardzo płaskie do 1,5 raza wyższa niż w lutym 2026.

Opolskie wyróżnia się wcześniejszym spłaszczeniem krzywej i mniej wyraźnym, niższym szczytem i w sumie nie wiadomo czy krzywa się jeszcze podniesie (jak już to niewiele).

Z punktu widzenia klinicznego:

  • Hospitalizacje dzieci zwykle pikują równocześnie ze szczytem zapadalności,
  • u seniorów przesunięcie wynosi zazwyczaj około +1 tygodnia.

Oznacza to, że największe obciążenie oddziałów pediatrycznych, neonatologicznych i zakaźnych przypadnie pod koniec marca, a sezon RSV będzie się ciągnął jeszcze przez kwiecień.

Proszę pamiętać, że model jest bardzo prosty. Nie uwzględnia struktury wiekowej populacji, a ta jest niezwykle istotna w przypadku RSV. Nie uwzględniono również regionalnego zróżnicowania poziomu wyszczepienia.

W porównaniu z modelem i zapadalnością grypy, RSV nie wykazuje tak dużego zróżnicowania między województwami pod względem kształtu krzywej ani czasu i wysokości piku. Szczegóły modelu bazowego można znaleźć w http://interdisciplinary-research.eu/model-sir-trafia-w-przebieg-fali-grypy-a-roznice-miedzy-wojewodztwami-mowia-wiecej-niz-srednia-dla-polski

RokŚr. 0–4 vs 5–64 (×)Śr. 65+ vs 5–64 (×)
202472.73×0.48×
202565.05×0.60×
202658.83×0.70×


Z roku na rok zmienia się struktura zakażeń. Coraz mniejszy udział stanowią dzieci, a coraz większy — seniorzy. Z jednej strony może to być efekt starzenia się społeczeństwa, ale dynamika zjawiska wydaje się zbyt szybka, by tłumaczyć ją wyłącznie demografią.

W przypadku małych dzieci wzrost poziomu wyszczepienia matek oraz rozszerzenie profilaktyki niemowląt przeciwciałami monoklonalnymi (zwłaszcza między 2024 a 2025 rokiem) mogą zmniejszać udział dzieci w ogólnej liczbie zakażeń. Z drugiej strony, mimo znaczącego wzrostu poziomu wyszczepienia seniorów (szczególnie między 2025 a 2026 rokiem), nie widać wyraźnego efektu ochronnego szczepień na dynamikę transmisji w tej grupie (mogą natomiast chronić przed hospitalizacją, czego tutaj nie omawiam). O potrzebie zmiany modelu profilaktyki RSV jest tu więcej http://interdisciplinary-research.eu/epidemiologiczna-prognoza-na-2026-dla-polski-i-regionu


Model SIR trafia w przebieg fali grypy – a różnice między województwami mówią więcej niż „średnia dla Polski”

W poprzednim poście wrzucałem porównanie danych z modelem fitowanym na danych do świąt. To była szybka, krótkoterminowa prognoza „co dalej”, przy założeniu, że system wykrywa tylko część infekcji (korekta o tzw. dark figure).

O co chodzi z tym modelem i po co w ogóle SIR?

Model SIR to klasyk: dzieli populację na podatnych (S), zakaźnych (I) i odpornych/ozdrowieńców (R). W mojej wersji to model bardzo prosty, ale ma jedną ważną cechę: potrafi uwzględnić, że w pewnych tygodniach ludzie mają mniej kontaktów, np. gdy:

  • są święta (mniej szkoły i uczelni, część zakładów pracy zamknięta, mniej spotkań w zorganizowanych grupach), tu moje wcześniejsze szacunki, że ograniczenia kontaktów potencjalnie zakaźnych o 15-20% wystarczy były niedoszacowane. Po korekcie wychodzi około 30%.
  • są ferie zimowe (szkoły wyhamowują transmisję, a rodzice często też biorą urlopy). Tu również moje wcześniejsze szacunki, że ograniczenia kontaktów potencjalnie zakaźnych o 10% wystarczy były niedoszacowane. Po korekcie wychodzi około 15-20%.

Po dopięciu nowych tygodni danych sprawdziłem, jak prosta projekcja SIR (z redukcją kontaktów w okresie świąteczno-noworocznym i ferii oraz korektą na „ciemną liczbę” zakażeń) wypada względem rzeczywistej, rejestrowanej zapadalności. Wniosek jest mocny: w większości województw model odtwarza dynamikę bardzo dobrze — zarówno pod względem kształtu fali, momentu szczytu, jak i jego wysokości.

To ważne, bo mówimy o modelu minimalnym (SIR), bez struktury populacji, bez mobilności, bez sieci kontaktów. A mimo to — pasuje do obserwacji w wielu regionach. To zwiększa zaufanie do projekcji krótkoterminowych i do samej idei „kalendarzowych zmian kontaktów” jako realnego mechanizmu sterującego przebiegiem fali.

Zgodność modelu flitowanego (ze zmodyfikowaną redukcją kontaktów w czasie ferii/świąt). Czarne punkty to rejestrowana zapadalność, a linia przerywana to projekcja. Czerwonym zaznaczałem okres świąteczno-noworoczny, a zielonym – ferie zimowe.

Dwa „mini-lockdowny” i… większy efekt niż suma? Co pokazał prosty model grypy

Teraz – po dopięciu kolejnych tygodni danych – wyszło coś jeszcze ciekawszego: efekt nieliniowy (emergencja), czyli sytuacja, w której dwa okresy obniżonych kontaktów działają razem silniej, niż wynikałoby to z prostego dodawania ich wpływu.

Gdzie model jest bardzo blisko danych?

W tych województwach zgodność jest najlepsza:
dolnośląskie, łódzkie, podkarpackie, kujawsko-pomorskie, lubuskie, małopolskie, opolskie, śląskie, wielkopolskie i zachodniopomorskie.

Co to znaczy „zgodność” w praktyce?

  • trajektoria (czy fala rośnie/hamuje w tych samych tygodniach),
  • timing (kiedy zaczyna się spłaszczenie i kiedy jest maksimum),
  • magnituda (czy poziom w szczycie jest podobny),
  • oraz ogólnie: brak systematycznego „odjeżdżania” krzywej modelu od punktów obserwacji.

W tych regionach widać, że proste założenie: spadek kontaktów w święta + spadek kontaktów w ferie rzeczywiście tłumaczy obserwowane „zagięcia” krzywej zachorowań (ale jak na wstępie, musiałem skorygować projekcje, bo nie doszacowałem efektu świąt) . Innymi słowy: kalendarz i kontakty robią robotę, a model to łapie.

Gdzie model ma problem – i w jakim kierunku?

Wyraźny, powtarzalny rozjazd pojawia się w województwach o tzw. konfiguracji „krótkiej przerwy” między końcem okresu świątecznego a początkiem ferii zimowych:
mazowieckie, podlaskie, pomorskie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie.

W tych regionach model przeszacowuje rejestrowaną zapadalność. To nie jest przypadkowy, tylko spójny wzorzec: model przewiduje silniejszy wzrost niż ten, który ostatecznie widać w danych.

Co wspólnego mają te województwa?

W analizowanym kalendarzu odstęp między:

  • 6 stycznia (ostatni dzień „bez szkoły” w okresie świątecznym),
    a
  • 17 stycznia (start ferii),
    był krótszy niż 2 tygodnie.

I właśnie wtedy pojawia się efekt, który w modelu bazowym jest niedoszacowany: dwa okresy obniżonych kontaktów ustawione blisko siebie mogą wygasić falę mocniej, niż wynikałoby to z „sumowania” dwóch oddzielnych redukcji kontaktów.

Prognoza na przełom lutego/marca

Obecnie najwięcej zakażeń (i najwyższy szczyt zachorowań) spodziewane jest w województwach: śląskim, lubuskim, wielkopolskim, podkarpackim i lubelskim — przy czym przebieg fali będzie częściowo wyhamowany przez nadchodzące tam ferie. Niestety bieżący tydzień (do ok. 20 lutego) może być najtrudniejszy, ponieważ liczba chorych będzie najwyższa w krótkim czasie. Następnie, w ostatnim tygodniu lutego, można oczekiwać szczytu hospitalizacji (ok. 5% rejestrowanych zakażeń kończy się hospitalizacją).

Słabsze, ale nadal zauważalne wzrosty mogą wystąpić także w województwach: mazowieckim, pomorskim, świętokrzyskim oraz warmińsko-mazurskim, ze stosunkowo płaskim szczytem na przełomie lutego i marca.

W województwach, które miały ferie „w środku” sezonu — dolnośląskim, łódzkim, kujawsko-pomorskim, małopolskim, opolskim, i zachodniopomorskim — prawdopodobnie jesteśmy już po szczytach zakażeń, ale wciąż w okresie podwyższonej liczby hospitalizacji z powodu grypy (do ok. 20 lutego).

Na tym etapie sporo elementów jest oszacowanych „na czuja”, bo tylko część parametrów da się wiarygodnie dofitować do danych (tu liczba efektywnych kontaktów potencjalnie zakaźnych w województwach). Szczególnie krytyczna jest reprezentatywność ośrodków raportujących. Najważniejsze jest jednak to, że ten model był jednym z wariantów przygotowanych jeszcze przed świętami — a jedyną istotną korektą było zwiększenie redukcji kontaktów w okresie świątecznym, co dało niemal idealne dopasowanie.