Historia misinformacji o żółtaczce w Czechach

Sytuacja

Od początku 2025 r. (trend przyśpieszył w połowie roku) obserwujemy w Polsce, Czechach oraz w szerszym regionie wyraźny wzrost zachorowań na wirusowe zapalenie wątroby typu A (WZW A). Choroba, nazywana „chorobą brudnych rąk”, przenosi się głównie przez skażoną wodę, żywność i brak higieny, czasami ale rzadziej również przez kontakty seksualne, wspólne igły/strzykawki, czy bliski kontakt (zwłaszcza wśród dzieci).

Sytuacja w Czechach jest w pewnym sensie wyjątkowa: dynamika wzrostu jest tam znacząca, a jednocześnie notowana jest podwyższona śmiertelność. Szczególnie niepokojące są ogniska w dużych miastach, zwłaszcza w Pradze, gdzie transmisja dotyczy m.in. osób w kryzysie bezdomności oraz innych populacji wykluczonych lub marginalizowanych: osób przebywających w zakładach karnych, osób używających narkotyków drogą iniekcji, części społeczności romskiej (zwłaszcza dzieci) oraz części społeczności migracyjnej (w tym głównie ukraińskiej).

Niestety, sytuacja epidemiologiczna w Czechach ulega dalszemu pogorszeniu. Najwięcej zachorowań odnotowuje się w obszarach metropolitalnych, m.in. w Pradze . Wysoka zapadalność występuje również w takich miastach jak Brno (wzrosty ostatnio), Czeskie Budziejowice, Karlowych Warach, Ostrawa i Uście nad Łabą. Co istotne, od listopada wzrosty są obserwowane także poza dużymi ośrodkami miejskimi — na terenie całego kraju.

WZW A (VHA), Czechy: liczba przypadków wg tygodnia zgłoszenia w 2025 w porównaniu z latami 2018–2024 https://szu.gov.cz/wp-content/uploads/2025/12/B15-VHA-zprava-2025_11_301.pdf

Wciąż nie widać, czy doszliśmy do szczytu fali, czy liczba nowych przypadków będzie jeszcze rosła.

Zakażenia raporty PZH

W Polsce od września i Czechach już od lipca zapadalność zdecydowanie rośnie (również w listopad/grudzień), więc mamy dużo osób w otoczeniu zakaźnych (presja wirusa w Czechach jest około 10 razy większa niż w Polsce).

W Polsce obserwujemy obecnie ok. 150 przypadków miesięcznie, podczas gdy w latach 2023–2024 notowano zwykle kilkanaście do około dwudziestu kilku przypadków miesięcznie. Oznacza to istotny, wielokrotny wzrost w porównaniu z poziomem bazowym z poprzednich dwóch lat.

W Czechach zabezpieczono duże dostawy szczepionek i prowadzone są masowe programy szczepień — częściowo współfinansowane przez państwo, a w części w pełni bezpłatne dla pacjentów.

Misinformacja i infodemia

18 listopada Polska Agencja Prasowa (PAP) podała informację: „W związku z trudną sytuacją epidemiologiczną polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaapelowało o unikanie podróży do Czech”. Ten przekaz był następnie powielany przez media — często bez wskazania źródła (PAP), a niekiedy również bez jasnego rozróżnienia między cytatem a interpretacją komunikatu MSZ.

Wcześniej ostrzeżenie dotyczące Czech w kontekście nowych ognisk WZW A pojawiło się także w materiałach publikowanych przez Graniczną Stację Sanitarno-Epidemiologiczną w Warszawie w ramach dokumentu „Aktualizacja zagrożeń zdrowotnych na świecie” (stan na 29 maja 2025 r.). Komunikat został wydany w okresie, gdy wiosną 2025 r. rejestrowano wielokrajowe, klastrowe ogniska na obszarze m.in. Czech, Słowacji, Węgier, Austrii i Niemiec.

Co istotne, w okresie styczeń–maj 2025 sytuacja epidemiologiczna nie była jednoznacznie „najgorsza” wyłącznie w Czechach: w Słowacji do maja odnotowano relatywnie wysoką zapadalność (na 100 tys. osób) >16, podczas gdy w Czechach i na Węgrzech wynosiła ona około ~5, a dla porównania w Polsce pozostawała jeszcze <1 (wg raportu ECDC ). W tym kontekście wybór wyróżnienia ostrzeżenia jedynie dla Czech (oznaczenie „na czerwono”) w komunikacie na 29 maja mógł być nie w pełni trafny z perspektywy porównawczej oceny ryzyka. W kolejnych komunikatach także Węgry i Słowacja otrzymały oznaczenie „czerwone”.

Od co najmniej 20 listopada 2025 r. na stronie informacji krajowej MSZ dla Czech widnieje ostrzeżenie o wzroście zachorowań, m.in. z wskazaniem największej liczby przypadków w Pradze oraz w kraju środkowoczeskim i morawsko-śląskim.

Zasięgi i Wzmianki (Brand24) Kulminację zainteresowania tematem WZW-A w Polsce i Czechach około właśnie 20.11 oraz 25.11 (tydzień testowania). Hepitatid to czeska nazwa choroby

Temat WZW-A jest na podobnym poziomie bezwzględnym zainteresowania medialnego w Polsce i w Czechach, z tym że Czechy są ok 4 razy mniejsze, więc tam intensywność jest ok 4 razy większa. Zasięgi nie przekraczające miliona świadczą, że tematem w Polsce interesują się wybrane grupy jak turyści, czy profesjonaliści medyczni i temat nie przebił się do populacji ogólnej.

Zapytania w Google pikują około 20.11 w związku z propagacją fake newsa

Mamy kulminację zainteresowania tematem WZW w Polsce i Czechach około właśnie 20.11, ze względu na plotkę, w której MSZ odradza/ostrzega podróże do Czech.  Nieprawdziwa informacja o rzekomym ostrzeżeniu MSZ została jednak podchwycona przez inne redakcje. Alarmistyczne materiały ukazały się m.in. na Onecie, w Interii, w WP (czyli wielkiej trójce informacyjnej). Pojawiły się w mediach tradycyjnych jak TVN24, RMF24, Radio Zet. W Internetowych wydania wydawnictw jak w Super Expressie, Fakcie, na Gazeta.pl i Wyborcza.pl. Tę błędną wiadomość opublikowały także Gazetaprawna.pl, Bankier.pl, „Rynek Zdrowia”, „National Geographic”, a następnie powieliły ją lokalne media, portale podróżnicze i agencje medycyny podróży, oraz w dużej portale z regionów przygranicznych z Czechami (dolnośląskie i opolskie). Widać jakby dziennikarze przeformułowali notatkę PAP. Być może z użyciem dużego modelu językowego, bo widać, że większość doniesień używa innej składni (czasami MSZ lub Ministerstwo Spraw Zagranicznych itp.). 

Wzmianki z 20.11 (Brand24)

Już 20.11 PAP przeprosiło za pomyłkę, gdyż wydaje się, iż mogły interweniować agencje turystyczne (gdzie na forach temat był poruszany). Również w czeskich mediach komentowano negatywnie komentowano zaistniałą sytuację ze względu na potencjalnie mniejszą liczbę turystów, zwłaszcza w miastach organizujących jarmarki świąteczne jak Praga.

Wzrost negatywnych emocji po stronie czeskiej około 24.11 (Brand24)

Typowym zachowaniem medialnym jest, to że młode dorosłe kobiety (często młode matki lub podróżniczki) interesują się tematem najbardziej.

Demografia zainteresowania tematem w Polsce Dominacja kobiet, zwłaszcza młodych dorosłych

W Czechach jeszcze mniej niż w Polsce mężczyzn interesuje się tematem.

Demografia zainteresowania tematem w Czechach. Bardzo niska penetracja u młodzieży.

Jakie rekomendacje?

W związku ze zbliżającym się okresem świąteczno-noworocznym oraz faktem, że Czechy (zwłaszcza Sudety) są popularnym kierunkiem turystycznym wśród Polaków, warto regularnie przypominać o istniejącym zagrożeniu (mamy podobne trendy rosnące u nas, ale w Czechach presja wirusa jest około 10 raz większa niż Polsce). Niepokój budzą dalsze wzrosty liczby zakażeń oraz rozszerzanie się epidemii poza duże miasta. Ma to szczególne znaczenie w kontekście wyjazdów do czeskich ośrodków górskich, gdzie dochodzi do intensywnego mieszania się osób przyjeżdżających z dużych aglomeracji z lokalnymi mieszkańcami oraz pracownikami sezonowymi.

Ze względu na dominujący, fekalno-oralny charakter transmisji, polscy turyści powinni zachować szczególną ostrożność przy spożywaniu posiłków w miejscach, w których utrzymanie wysokich standardów higieny może być utrudnione, takich jak jarmarki, punkty gastronomiczne na szlakach czy przy stokach narciarskich. Dodatkowo warto wzmocnić komunikaty dotyczące higieny rąk, tym bardziej że sezon grypowy może osiągnąć szczyt wcześniej niż zwykle i nałożyć się na okres świąteczny, sprzyjający wzmożonej transmisji infekcji. Warto mieć i używać własny środek dezynfekujący do rąk. Dostępne są skuteczne szczepienia p/WZW-A, może się przydać jeżeli się często podróżuje. Również w przypadku przygodnych kontaktów seksualnych na wczasach należy stosować zabezpieczenia barierowe, czy warto rozważyć rezygnację z oralnych i analnych pozycji.

Zalecenia typowe dla krajów tropikalnych, takie jak picie wyłącznie wody butelkowanej, w tym przypadku raczej nie znajdują zastosowania, ponieważ dotychczasowe doniesienia z analiz ognisk lokalnych nie wskazują, aby skażeniu mogła ulec również woda. Jedynie nie należy dzielić się napojami z tego samego naczynia czy i uważać jak podawany/przygotowany jest dla nas napój przez osoby trzecie.

Dystrybucja zapytań w Google

Jednocześnie nie należy odradzać wyjazdu do Czech, bo ryzyko zakażenia przy zachowaniu ostrożności jest minimalne a zachowanie dobrych stosunków z Czechami (zwłaszcza dla województw płd-zach zwłaszcza dolnośląskie i opolskie) jest bardzo ważne. Pamiętajmy, że Czesi mogą zamiast do 3miasta wybrać się do Rijeki latem.

Pryszczyca na Słowacji – panika

Ryzyko zawleczenia pryszczycy do Polski rośnie wraz ogłoszeniem kolejnych ognisk na Słowacji i Węgrzech. Szacuje się, że koszty mogą sięgać setek milionów złotych tygodniowo, a do tego dochodzą miliardowe straty z eksportu, zwłaszcza w sektorze mięsnym i mleczarskim, ale nie tylko. Sytuacja może doprowadzić do załamania całych lokalnych ekosystemów rolniczych.

Sytuacja w Polsce

Inspekcja Weterynaryjna w południowych województwach zgłasza skargi na brak wsparcia ze strony GIW, Głównego Lekarza Weterynarii oraz Ministerstwa Rolnictwa na granicy. Lekarze weterynarii są zdezorientowani – nie mają doświadczenia z pryszczycą w terenie, znają ją jedynie z podręczników, a jedynym punktem odniesienia są laboratoria (zwłaszcza oddział PIWET w Zduńskiej Woli, gdzie trzon kadry odszedł na emerytury). Stąd pojawiają się i będą się pojawiać podejrzenia i konieczność ekspresowego przesyłania i badania próbek. Brakuje jasnych, regularnych instrukcji (np. nakazy kwarantannowania), a nikt nie zarządza sytuacją operacyjną z poziomu krajowego w sposób adekwatny do skali problemu. Pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej oraz Urzędowi Lekarzy Weterynarii i PiWetu obecnie dwoją się i troją, ale zadania mogą okazać się ponad siły. Aktualizuje się  powiatowe i wojewódzkie plany gotowości na wypadek pryszczycy tam, gdzie są zasoby ludzkie (a to luksus w wielu obszarach Polski).

Teraz każdy hodowca czy lekarz weterynarii „widzi pryszczycę” – realną lub domniemaną. Ten efekt wzmacnia się w sytuacji braku jasnych komunikatów z Głównego Inspektoratu Weterynarii czy Ministerstwa Rolnictwa (czy wręcz szkodliwych przez wysokich rangom pracowników ministerstwa http://interdisciplinary-research.eu/pryszczyca-na-wegrzech). W tej atmosferze:

  • będą mnożyć się plotki, niepotwierdzone przypadki, „anonimowe doniesienia”, to jest normalny scenariusz, który występował w Niemczech i teraz na Słowacji,
  • mogą pojawić się sfabrykowane zdjęcia czy nagrania, które wzbudzą emocje i będą szeroko udostępniane (mamy realną wojnę hybrydową z Rosją),
  • możliwa jest celowa dezinformacja, np. ze strony grup przeciwnych konkretnym decyzjom politycznym lub instytucjonalnym (np. dotyczącym uboju, kwarantanny, zamykania granic), niestety zbliżają się wybory prezydenckie…

Tego typu informacje mogą nie tylko sparaliżować działania służb terenowych, które odwalają kawał dobrej roboty, ale również zniszczyć zaufanie społeczne i pogłębić chaos.

W tej sytuacji pojawiają się głosy, że zwłaszcza na granicy potrzebny jest menedżer kryzysowy z prawdziwego zdarzenia.

Rekomendacje do wdrożenia w Ministerstwie Rolnictwa

  •  Brak realnej kontroli dezynfekcji środków transportu, formalności są wypełniane, ale procedury nie są egzekwowane, bo nie ma kim obstawić wszystkich przejść przejść granicznych (Znacznie większe wsparcie jest potrzebne na granicy)
  •  Pracownicy inspekcji weterynaryjnej wysłani na  granicę pracują w skrajnych warunkach (braki kadrowe). Może należy użyć wsparcia Inspekcji IJHARS albo pracownikami ministerstwa rolnictwa w logistyce?
  • poszukiwanie produktów mięsnych, mleka i bydła. Samych transportów bydła dd 20 lutego do 20 marca br. zrealizowano 412  ze Słowacji do Polski (dane TRACES). Są problemy ze znalezieniem zwierząt. Włączenie do działań administracyjno sanitarnych innych służb i pracowników podległych MinRol w województwach granicznych.
  • aktualizacja planów gotowości na wszystkich szczeblach Inspekcji Weterynaryjnej i współpraca z innymi służbami na poziomie powiatów i województw.
  • delegacja sprawnych managerów logistyki na granicę.
  • wdrożenie sprawnej komunikacji kryzysowej ( oraz infodemic management) o czym na koniec więcej.

Rekomendacje do wdrożenia przez Wojewodów Małopolskiego, Podkarpackiego i częściowo Śląskiego: 

  • dezynfekcja środków transportu. Wirus przenosi się różnymi drogami (w tym powietrzną), ale najważniejsza jest kontaktowa. Dezynfekcją powinny zająć się służby i formacji pomocnicze jak Straż Graniczna, Policja, czy Straż Pożarna.
  • Realna kontrola wjazdu do Polski zwierząt podatnych (głównie bydło i świnie), zero tolerancji dla podejrzanych transportów. Straż Graniczna, KAS.
  • Ćwiczenia przygranicznych służb powiatowych i wojewódzkich na wypadek zawleczenia wirusa drogą powietrzną czy przez dzikie zwierzęta.

Sytuacja w regionie

Trendy Googla pokazujące zapytania o pryszczyce w różnych krajach regionu

Na Słowacji wybuchła panika związana z pryszczycą, a działania służb weterynaryjnych oraz instytucji kryzysowych są dalekie od sprawnego zarządzania sytuacją. Wiele wskazuje na to, że zarówno komunikacja, jak i logistyka nie działają tak, jak powinny, a lokalne społeczności i hodowcy są pozostawieni z problemem sami sobie.

Dyskurs w różnych językach (fazy w poprzednim wpisie: http://interdisciplinary-research.eu/pryszczyca-na-slowacji )

Tematy z 26-27.03 – warto je prześledzić, bo podobne mogą się pojawić w naszym dyskursie medialnych jak zakażenie trafi do Polski, a ryzyko tylko rośnie.

🧪 Rozprzestrzenianie się choroby (FMD) w Europie Środkowej

  • Nowe ogniska pryszczycy zostały wykryte na Słowacji i Węgrzech w ostatnich dniach (m.in. w regionie Mosonmagyaróvár, Baka). Słowacja potwierdziła kilka ognisk, w tym czwarte ognisko, a Węgry drugie.
  • Republika Czeska i Austria zwiększyły kontrole graniczne

🧯 Środki zaradcze i zarządzanie kryzysowe

  • Wprowadzono stan wyjątkowy na Słowacji. W wielu regionach wdrożono restrykcje dotyczące ruchu zwierząt, dezynfekcje pojazdów, zamykanie granic (np. przejścia z Węgrami).
  • Rozpoczęto ubój i utylizację zakażonych zwierząt, której standardy są kwestionowane
  • Unijni eksperci proponują strategię vaccinate-to-kill
  • Część decydentów (np. słowacki minister spraw wewnętrznych) kwestionuje zasadność likwidacji hodowli w całych regionach – pojawia się debata polityczna.

🧑‍🌾 Społeczne i polityczne kontrowersje

  • Politycy (np. partia SaS, posłowie opozycji) składają zawiadomienia do prokuratury za niewłaściwe działania w związku z epidemią. Głośne są zarzuty chaosu i braku kompetencji ze strony władz.
  • Opozycja zarzuca „pokazową panikę”, a media oskarżane są o „bulwarowe podejście” (pokazywanie płaczących rolników i zwierząt).
  • Pojawiają się podejrzenia o nowych ogniskach
  • Zgłaszane są problemy lokalne – np. mieszkańcy Levíc sprzeciwiają się zakopywaniu martwego bydła niedaleko domów.

💰 Ekonomiczne skutki i rekompensaty

  • Słowaccy rolnicy domagają się odszkodowań za wybite zwierzęta (ich prawo nie nakazuje wprost wypłat Zákon č. 39/2007 Z.z. o veterinárnej starostlivosti i Zákon č. 152/1995 Z.z. o potravinách).
  • Zamknięcie ZOO w Koszycach (z powodu restrykcji) spowodowało straty finansowe.
  • Przemysł mleczarski (np. zakład mleczarski w Bake) poniósł poważne straty produkcyjne, co wywołało nawet panikę zakupową mleka.

🧾 Międzynarodowa współpraca i krytyka UE

  • Część ekspertów chwali działania Słowacji jako „ponad unijne wymagania” – UE je zatwierdziła.
  • Jednak w mediach pojawiają się teorie spiskowe (np. o „pakistańskim szczepie” lub laboratoriach związanych z politykami USA).
  • Pojawia się presja na koordynację między państwami: Austria, Czechy, Polska, Węgry.

🧩  Wpływ medialny i narracje społeczne

  • Krytykowane są medialne relacje z dramatycznymi zdjęciami (zabijanie zwierząt, płaczący rolnicy).
    Niektórzy komentatorzy mówią o „moralnym szantażu” i narastającym stresie w społecznościach wiejskich.

Podsumowanie

Wobec tego kluczowa staje się szybka i rzetelna komunikacja kryzysowa, najlepiej:

  • z jednego, centralnego źródła (np. GIW) przy wsparciu delegowanych z ministerstwa rolnictwa specjalistów od PR,
  • w trybie codziennych, porannych raportów dla inspekcji w terenie,
  • z jasnym przekazem skierowanym dla mediów i społeczeństwa, jak również do hodowców,
  • z natychmiastową reakcją na dezinformację, czy plotki.

Brak takich działań może sprawić, że sytuację w Polsce rozstrzygną nie lekarze weterynarii i epizootiolodzy, lecz komentatorzy na Facebooku i TikToku.

Ziarno niezgody…tylko, że porażone

Raport Ziarno niezgody: analiza protestów rolniczych, przygotowany przez Instytut Finansów Publicznych, stanowi (prawie) kompleksową analizę problematyki protestów rolniczych w Polsce, koncentrując się na ich przyczynach, skutkach, a także możliwych rozwiązaniach. Kluczową kwestią, na które zwraca słusznie uwagę raport, jest kwestia cen produktów roślinnych. Analiza wykazuje, że ceny produktów rolnych w Polsce są bardziej zależne od sytuacji na rynkach światowych niż od importu z Ukrainy. Nadprodukcja zbóż w Polsce i na świecie obniża ceny, co ma zasadniczy wpływ na sytuację producentów roślinnych w całej UE.

Wizja AI problemów rolniczych

Nie sposób się nie zgodzić z koniecznością rozwiązania zidentyfikowanych problemów polskiego rolnictwa, takich jak rozdrobnienie agrarne i produkcyjne, przez integrację pionową i poziomą, modernizację i inwestycje w nowoczesne technologie.

Raport przedstawia rekomendacje skierowane do decydentów politycznych i rolników, w tym m.in. analizę skutków potencjalnego embarga, wsparcie w poszukiwaniu nowych rynków zbytu, promowanie integracji w rolnictwie oraz inwestycje w infrastrukturę transportową i logistyczną.

Zespół pod przewodnictwem IFP (w tym w zespole jest pracownik IRWiR prof. Kalinowski) zupełnie pominął w swoim raporcie kwestie związane z ograniczeniem w produkcji zwierzęcej, dobrostanem zwierząt, bioasekuracją, wpływu pestycydów na zapylacze czy zdrowie konsumentów, wpływu renaturalizacji i  ugorowania na bioróżnorodność, czy marżowości pośredników i odbiorców żywności,  mimo iż również te tematy rolnicy poruszają w swoim dyskursie. Tak samo pominięto rolę handlu z Rosją oraz wpływu obcych wywiadów na polaryzację wieś-wieś i wieś-miasto.

Autorzy piszą: “Puzzli składających się na sytuację ekonomiczną rolników jest znacznie więcej niż, wskazano w opracowaniu, jednak te, które przedstawiliśmy, można uznać za kluczowe.” Postaram się wyjaśnić, czemu wybór tematów w analizowanym opracowaniu nie odpowiada logice protestów, a jedynie wizji jak tworzona jest agenda setting problemu od strony makroekonomicznej.  

Empiryczna analiza materiału z mediów tradycyjnych w języku polskim, flamandzkim i niemieckim z 2024 wskazuje na słabszą reprezentację tematów poważnych jak kwestia dobrostanu zwierząt, czy zagrożeń związanych z bezpieczeństwem żywnościowym oraz żywności a głównie skupianie się na kwestiach ekonomicznych (czyli np. dopłatach i subsydia) i logistyce (m.in. informacje o problemach z transportem z powodu blokad dróg np. pseudoafera z zablokowaną karetką wielomilionowe generującą zasięgi). Przykładowo w niemieckich mediach tradycyjnych o profilu nierolniczym, mniej niż 5% tekstów zawiera jakiekolwiek frazy związane produkcją zwierzęcą, gdy w dyskursie profesjonalnym na mediach społecznościowych jest to powyżej 20%. 

W związku z tym żaden z głównych istotnych osi protestów nie został zaadresowany:

  • protesty 2024 są inne niż poprzednie gdyż społeczeństwa je popierają w związku z odczuwalnymi z kosztami ekotransformacji
  • zastosowano cancel culture w mediach wysoko-zasięgowych wobec protestów i poszczególnych tematów
  • konflikt między różnymi grupami interesu może być rozgrywany i podgrzewany przez obce wywiady i na pożytek polityki wewnętrznej
  • ograniczenia w krajowej produkcji zwierzęcej to dużo większy problem niż obecny import ukraińskich produktów roślinnych.

Warto podkreślić, fakt iż raport jest przygotowany rzetelnie oraz poprawnie merytorycznie i od strony formalnie jedynie można się przyczepić do braku krytyki jakości i selektywności źródeł danych.

Autorzy zaznaczyli “Nieprawdziwe jest także przekonanie, że część zboża importowana jest z Ukrainy poprzez inne kraje, takie jak Litwa.”

Należy zaznaczyć, że skala zjawiska jest nieistotna dla sytuacji krajowej podaży, ale jednak zdanie jest logicznie fałszywe. Minister Kołodziejczak potwierdził (22.02.2024), iż w wyniku kontroli są potwierdzone przypadki reeksportu w których ten sam TIR ze zbożem “ukraińskim” wracał ze zbożem już “litewskim” (CMRy Polska-Litwa/Litwa-Polska na tych samych kontrahentów). W przypadku gdy zboże zostało przeładowane i wymieszane np. również z rosyjskim importowanym z portów bałtyckich, trudniej jest ustalić skalę zjawiska, gdyż jest to nielegalne. Mówimy o kraju, w którym wymyślono tzw. oscylatory import/eksport i budowano fortuny na znacznie prostszych mechanizmach arbitrażu, a WPR wytworzyła klasę spekulantów dobrze operujących w szarej strefie optymalizujących rentę polityczną.

Z prostej analizy zliczenia wagonów (dzienna liczba transportów przemnożona przez typowy tonaż) ze zbożem i roślinami oleistymi przez polsko-ukraińską granicę przed i po wprowadzenia embarga (250*100+265*100)*65 wynika, do Polski trafiło między 3 a 4 mln ton w roku 2024.

Autorzy zaliczyli tylko legalnie zaimportowane złoże (do Polski) i sformułowali tezę: “Warto zauważyć, że w 2023 r. do Polski importowano 1 mln ton zbóż z Ukrainy, co przy krajowej produkcji na poziomie 35,2 mln ton nie może być czynnikiem znacząco wpływającym na spadek cen.”

Czy znając skalę zjawiska “gubienia się zboża” w Polsce można stwierdzić z czystym sumieniem, że to tylko 1 mln?

Zwłaszcza, że w drugiej połowie 2022 oficjalnie celem tranzytu przez Polskę przejechało ponad 4 mln ton z czego…legalnie zostało (choć w dużej mierze nielegalnie pod kątem ostatecznego przeznaczenia) w Polsce prawie 3,5 mln ton. W 2023 takie oczywiste “chamskie” spekulacje nie były już możliwe, ale znając pomysłowość polskich przedsiębiorców uważam, że ufność w dane rejestrowane i używanie ich do argumentacji z pominięciem niepewności pomiarowej jest nienaukowa.

W określeniu sytuacji ogólnoeuropejskiej w tabeli 1. autorzy nie przeprowadzili własnej kwerendy, a jedynie skorzystali z notatek prasowych i w związku z tym spłaszczyli tematykę protestów do tego jak kreują ją dziennikarze/władze a nie dlaczego protestują rolnicy. Na podstawie metody naukowej (monitoring mediów tradycyjnych i mediów społecznościowych) trochę inaczej to się prasuje: Grecja, Hiszpania – problemy z wznowieniem produkcji po klęskach klimatycznych, Kraje bałtyckie – import z Rosji (tak, dla tych co nie wiedzą m.in. produkty spożywcze, czy nawozy są wyłączone z unijnych sankcji), Beneluks – ograniczenia hodowli, Francja – zakaz stosowania pestycydów (co ważne jest to jedyny kraj, w którym rolnicy jawnie występują przeciw innym rolnikom z UE oraz protesty są nadwyraz brutalne), Niemcy – ogólny spadek dochodowości wielu branż, Kraje Europy środkowo-wschodniej – import z Ukrainy. 

Raport pomija kwestie jak profilaktykę i metafilaktykę z wykorzystaniem środków przeciwdrobonoustrojowych w hodowli i uprawie. Np. przedłużenie tzw. karencji ilościowej (zobowiązania na redukcję całkowitej ilości środków ochrony roślin) czy szczegółowej (odebrani zezwoleń na konkretne pestycydy) może być też w interesie lobbystów (koncernów je produkujących lub sprzedających licencje) z Niemiec (3 największych producentów pestycydów na świecie pochodzi z obszarów niemieckojęzycznych a największym światowym producentem leków weterynaryjnych są Niemcy), Hiszpanii i Francji. Autorzy nie podjęli wątku występowania w prawie 1/3 próbek zboża z Ukrainy chloropiryfosu (zakazanego w UE). 

Najcenniejsze w Polsce ze względu na eksport (liczone w pozycji Polski na arenie międzynarodowej a nie obrotem) są 1) branże drobiarska (jesteśmy towarowo zdecydowanym liderem w Europie), 2) przetwórstwo rybne (szerzej akwakultura) oraz 3) branża futrzarsko-skórzana czy 4) produkcja karm mięsnych oraz 5) mleczarstwo (jedyny wymiar wymieniony w raporcie), 6) owoce twarde (jedyny nie zwierzęcy tzw. “Hit eksportowy”). Autorzy nie podjęli wątku oszukiwania polskich producentów roślinnych przez (pseudo)-ekspertów jesienią 2022, że mimo zażegnania kryzysu głodowego, należy zboże przetrzymywać, generując ogromne problemy polskich hodowców nie mających czym skarmiać swoje zwierzęta.

Jedyny szerzej pojęty temat zwierzęcy w raporcie dotyczy trzody chlewnej. Niestety w wyniku endemii ASF na terenach tradycyjnie związanych z produkcją wieprzowiny, nie są możliwe  duże wzrosty w tym zakresie (mimo iż słusznie zauważono potrzebę dążenia do samowystarczalności).

Wizja AI protestów rolniczych

Podsumowując, raport Ziarno niezgody oferuje dogłębną analizę wyzwań, przed którymi stoi polskie rolnictwo, ale nie ukazuje złożoności problematyki protestów rolniczych. Mimo wszystko jest to jedno z niewielu opracowań merytorycznych, przynajmniej w jednym wymiarze (ekonomicznym) dobrze opisującym problem.  

Mam poczucie, że obszar protestów jest dosyć słabo zbadany w Polsce (w sensie jest dużo badań pokrewnych, ale rzadko na samych protestach się skupiających), bo rolnictwo wypadło z orbity zainteresowań młodych naukowców, a państwo raczej nie wspiera badań z wykorzystaniem nowoczesnych technik (jak analiza dyskursu internetowego z wykorzystaniem technik sztucznej inteligencji) jak to ma miejsce i innych bardziej popularnych obszarach socjologii (np. ruchy prawicowe czy aborcja), czy biologii (np. ochrona przyrody). Autorzy proponują racjonalne i przemyślane podejścia modernizację sektora rolnego oraz adaptację do zmieniających się warunków rynkowych i ekologicznych, jednak nie mają żadnych realnych propozycji nakierowanych na rozwiązanie konfliktów, gdyż wychodzą z założenia, iż głównym triggerem protestów są czynniki o podłożu ekonomicznym (bo tak było do tej pory za socjologami wsi Gorlachem i Forysiem), ale ten protest jest inny.

analiza tematyczna dyskursu protestów rolniczych 15-29.03.2024 w języku polskim